piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 12




Horan i jego Horanowe pomysły dzięki którym siedzę teraz w ich aucie, pomiędzy Louisem jebanym Tomlinsonem a prawie osikaną z podekscytowania i wyjącą do piosenek z radia Amy wkurwiającą mnie w tym momencie Watson. Wspaniale.


- Hej bejbi iwyn noł aj hejcia a łony low ja! Aj łonć ju u u! - warknęłam tylko gdy zaczęła "śpiewać" piosenkę Ariany Grande. Nie to że jej nie lubię, albo coś ale nie bardzo cieszy mnie siedzenie w tym samochodzie wariatów jeszcze przez następne pięć minut. - Hed in dy klałs gat noł łejt on maj szolder aj szud bi łajser end rilajs dat ajw gat! - w tym momencie szybko zatkałam uszy, nie chcąc by moje bębenki słuchowe zostały wypiszczone i pękły. - Łan les problem łidałć u aj gary łan les problem łidałću aj gary...


- Garem to ja ci zaraz przypierdole. A najlepiej patelnią - bąknęłam, podśmiewując się pod nosem.
- Łan les łan les problem! - chyba nie usłyszała.
- Nie wierć się Tomlinson! - szturchnęłam go ramieniem z irytacją.
- No co? Tu jest niewygodnie - jęknął zrozpaczony. - Daleko jeszcze? - spytał Nialla który prowadził.


- Tak właściwie to już jesteśmy - parsknął śmiechem, a samochód się zatrzymał.
- No nareszcie - westchnęłam z ulgą, odpinając pas i wypychając Amy gdy tylko otworzyła drzwi. Ta upadła na ziemię, a ja zaczęłam się z niej śmieć.
- Ty suczo! - Wrzasnęła, a ja poczułam szarpnięcie gdzieś z tyłu, a po chwili już leżałam na Amy i czułam czyjeś przyrodzenie na plecach.


- Złaź ze mnie Tomlinson!! - Zaczęłam krzyczeć, kopiąc go w łydki.
- Kanapka!! - usłyszałam tylko głos blondyna zanim zostałam całkowicie i oficjalnie zgnieciona. Fuknęłam tylko, prostując ręce przed sobą i wyciągając twarz z włosów mojej przyjaciółki.
- Dobra, wystarczy! Złazić ze mnie. Wszyscy - powiedziała Am, wiercąc się pode mną. - wbijają mi się jakieś kamyki w twarz 


Najpierw zszedł Zayn, bo on był na górze. Potem Liam, później Harry, Niall, aż w końcu Louis ruszył poślady i zostałam uwolniona. Wstałam i pomogłam w tym Amy, widząc że nie jest zbyt zadowolana ale też lekkie rozbawienie zabłysnęło na jej twarzy kiedy stała już na własnych nogach. Wszyscy staliśmy w kółku przez jakieś dziesięć sekund podczas których uśmiech na naszych twarzach rósł i rósł aż w końcu cała nasza siódemka wybuchnęła śmiechem.


- Ej! W sumie ta ludzka kanapka zapoczątkowała się na mnie! - wyjąkała blondynka pomiędzy salwami śmiechu.
- Ale to ja ją stworzyłam! - odezwałam się, zginając w pół i chwytając za brzuch z rozbawienia.


- Dobra. Może już idźmy na tą plażę, co? - jako pierwszy ogarnął się Liam. Jak zwykle.
- Tak, to jest dobry pomysł - odparł Niall, wychodząc na przód i prowadząc nas jakbyśmy nie znali drogi. Tak, Horan. Szczególnie ja i Amy. Przecież my się tu tylko urodziłyśmy i wychowałyśmy. Nic znaczącego.


Szybko dobiegłam do niego, żartobliwie szturchając w ramię i podśmiewując się pod nosem.
- Horan, ja też znam drogę. Nie wymądrzaj się bo i tak wszyscy wiemy że  jesteś głupi jak but - odparłam, kręcąc głową.
- Ej, Jones! Ty to też najmądrzejsza nie jesteś! - oburzył się blondyn, na co prychnęłam.


- Oczywiście że jestem - odwróciłam wzrok kierując go przed siebie z uśmiechem na twarzy. Centralnie przede mną była piękna plaża wypełniona miękkim piaskiem i bardzo, powtarzam bardzo dużą ilością ludzi. 


Przez chwilę nawet zaczęłam się martwić czy znajdziemy gdzieś jakiekolwiek wolne miejsce. Obróciłam się do tyłu patrząc na  padawanów ukośnik, murzynów taszczących torbę moją i Amy. Fajny widok. Parsknęłam śmiechem, krzyżując ręce na wysokości piersi i podnosząc jedną brew.


- Gdzie się rozkładamy? - spytałam, zerkając na mojego blond przyjaciela pytająco.
- Może tam? - spytał, unosząc rękę i wskazując palcem w nagrzane słońcem, a co najważniejsze puste miejsce blisko wody. Wzruszyłam ramionami zgadzając się z nim i skierowałam swoje kroki właśnie w tamto miejsce.


Nagle zmarszczyłam brwi, bo do mojej jakże dziwnej i powalonej główki podszedł równie dziwny i powalony pomysł. Niebieskooki Tomlison spojrzał na mnie podejrzliwie, na co ja zaczęłam panikować że może coś podejrzewać i wyszczerzyłam do niego ząbki w szerokim uśmiechu. On oczywiście zrobił to samo, zadowolony idąc obok mnie przez resztę drogi. Udało się.


Wiadomo że Harry piękniś, pewny siebie że ja wale Styles będzie się opalać, mówił też że jest zmęczony więc co staje na przeszkodzie żeby go zakopać kiedy już zaśnie? Tak, ale tego nie przymyślałaś Jones. A co jeśli on wcale nie zaśnie? Ugh. Oby jednak. 


Gdy już każdy rozłożył swoje ręczniki, a Niall wyniósł z samochodu przenośną lodówkę, załorzyłam sobie raybany na nos i przeniosłam wzrok na właśnie ściągającego koszulkę Liama. Wow. Prawie upuściłam trzymaną przeze mnie w dłoni butelkę wody. Am wyglądała z resztą podobnie. Szczęka na piasku. Co jak co ale klatę to on ma niezłą. 


- Tylko się nie ośliń Kim - prychnął Tommo, robiąc to samo co Liam. Czy ja właśnie dostałam zawału? Nagle wszyscy ściągnęli koszulki a ja już powoli mdlałam. Czy oni nie mogą mieć jakiegoś sadła tylko jebane kaloryfery? 


- Pierdol się - burknęłam w stronę Lou, na co on znacząco poruszył brwiami w górę i w dół.
- Z tobą zawsze - odpowiedział z ogromnym bananem na ryju, a ja tylko z irytacją przewróciłam oczami. 


Nawet nie zorientowałam się kiedy moja blond przyjaciółka też ściągnęła ciuchy, zostając w samym kostiumie w flagę ameryki.
- To wy się nie oślińcie - warknęłam, gdy zobaczyłam ich błyszczące oczy i spojrzenia głodnych mustangów. Sorry, w ich przypadku głodnych kucyków pony.


Żeby nie zostać jedyną osobą ubraną na tej plaży zdjęłam swój crop top i szorty, ukazując moje nowe, czarne bikini. Teraz to im chyba gały z orbit wyleciały. Ojej, rym. Zaśmiałam się i wystawiłam im środkowy palec. - żyjecie jeszcze patafiany? - spytałam, unosząc brew.


- Taa - mruknął loczek, a ja pokręciłam z niedowierzaniem głową.
- Idziemy się kąpać? - spytałam w końcu, przerywając ciszę.
- Ja się najpierw trochę poopalam - odparła Am, kładąc się na ręczniku. Przytaknęłam przechodząc wzrokiem na Hazze.
- Ja też. Jestem trochę zmęczony - mogłam się domyśleć. Wzruszyłam ramionami a wzrok doprowadził mnie do Zayna.


- Ja w sumie też zostanę. Nie lubię wody, nie umiem pływać - westchnęłam, zaczynając się lekko frustrować. Niall?
- Jestem głodny. Idź z kimś innym, ja zaraz do was dołączę - odparł, a ja westchnęłam mrużąc oczy na Liama.
- Chyba też chwilę zostanę - no to pięknie. Podeszłam do Louisa, opierając łokieć o jego ramię, patrząc w jego oczy z nadzieją.


- Idziesz Lou? - przybrałam minę smutnego pieska.
- Jasne - uśmiechnął się promiennie, a ja spostrzegłam że wszyscy patrzą się na nas z niedowierzaniem.
- Co? - mruknęłam, patrząc na nich z pod byka.
- Nie, nic - powiedział czarnowłosy, a ja obróciłam się zmierzając w stronę wody.


- O kurwa - stanęłam nagle w miejscu, łapiąc Tomlinsona za rękę, żeby go zatrzymać. 
- Co? - spytał zdziwiony, podąrzając za moim spanikowanym wzrokiem. - kto to? 


- Mój były



_________________________________________________________________________________



Hahah i co teraz zrobi Kimmie? Może macie jakieś domysły? Powiem wam że Louis będzie zadowolony z takiego obrotu spraw. :D


Mogą być błędy, za co przepraszam :c











Serdecznie polecam